01-04-2022 09:15
Rozstanie Andrzeja Wójcika z Metalem - wywiad z byłym trenerem IV-ligowca.

Dziś nadszedł czas na kilka pytań, do byłego już szkoleniowca Metalu Gawro TarnówAndrzeja Wójcika. Postanowiliśmy zapytać, dlaczego doszło do takiej decyzji i jak trener ocenia swoją pracę w tarnowskim klubie. Przypominamy, że aktualnie zespół Metalu zajmuje 12 lokatę i do "czołowej ósemki" traci 12 punktów. W obecnej rundzie Metal przegrał dwa spotkania, [0:5 z Lubaniem Maniowy oraz 0:1 z Wolania Wola Rzędzińska]. Ponadto IV-ligowiec pozostaje wciąż w grze, w rozgrywkach Pucharu Polski. W fazie już małopolskiej części rozgrywek (po wygraniu okręgowej fazy rozgrywek), Metal zmierzy się z Popradem Muszyna.

Dość szybko, bo po 2 spotkaniach nowej rundy rozstał się Pan z Metalem Gawro Tarnów. Skąd decyzja o poddaniu się do dymisji? 

 [A.W.] Głównym powodem była paradoksalnie kwestia realizacji głównego celu w tym sezonie, czyli utrzymanie się drużyny Metalu w nowej 4 lidze. Uważam, że zespół oraz klub potrzebują kogoś innego, kogoś o innym spojrzeniu, komu cały zespół zaufa, kogoś kto trafi do całego zespołu i będzie w stanie przekonać cały zespół do działań, które będą wpływały na osiąganie dobrych wyników i tym samym na realizacje celu. Mi niestety nie udało się tego osiągnąć, a patrząc w kontekście, ile meczów zostało do końca sezonu, cel jakim jest utrzymanie - jest nadal bardzo realny do zrealizowania - potrzeba jednak większej konsolidacji wszystkich, może trochę takiego „wstrząsu”, aby jeszcze, złapać kontakt z reszta stawki, bo punktów do zdobycia jest jeszcze sporo.

 Po niemrawym początku rozgrywek IV-ligi, Pana zespół rósł z każdą kolejką. Z każdym kolejnym meczem, byliście co raz bliżej upragnionej „8”. Dopiero ostatnie porażki sprawiły, że ligowa czołówka zdecydowanie odjechała. Na początku musimy zapytać, jakie są powody trenera o takiej, a nie innej decyzji. Poczuł Pan, że utrzymanie zespołu z Warsztatowej to misja niemożliwa do realizacji, czy może coś się wypaliło? 

[A.W.] Większość powiedziałem w poprzednim pytaniu. Problem nie leży w jakości zespołu, bo uważam, że jest ona bardzo duża i powinna dawać gwarancje zajęcia miejsca dającego utrzymanie. Problem wg mnie polega na tym, że cały zespół musi chcieć realizować jakąkolwiek strategie, czy to obrony wysokiej, średniej, niskiej czy ataku pozycyjnego szybkiego itd. W mojej ocenie, jakiekolwiek zaproponowane działania, zawsze nie trafiały do zespołu, a wszędzie szukane były dziury i problemy, niezauważane były korzyści oraz szanse. Dlatego jeden bardzo mądry człowiek, którego zdanie w kontekście Drużyny zawsze szanowałem, powiedział mi: „Wy jesteście…nijacy – ani do pressingu, ani do obrony średniej, ani do niskiej, ani do szybkiego ataku, ani do pozycyjnego ataku” i powiem szczerze, że od tego momentu zaczęły się moje myśli o rezygnacji. Zawsze chciałem w prowadzonych zespołach widzieć swoja rękę, swój styl – tutaj, ze względu na pragmatyzm odbiegłem od wielu swoich zasad, upodobań czy przekonań kierując się potrzeba i dobrem wyniku. Niestety te formy były błędne. Moim zdaniem, każde byłyby błędne, ponieważ niestety nie cały zespół był przekonany – bo zawsze szukane były problemy, rzadko możliwości … Natomiast głównym problemem była - może zabrzmi to trywialnie – ale zwykła „mobilność”, chęć wyjścia ze strefy komfortu oraz taki pospolity „jad” - rzeczy, które są niezbędne do tego, aby w sporcie i nie tylko osiągnąć zamierzone cele. Samymi umiejętnościami w tej lidze to można rywalizować z zespołami z dołu tabeli – chociaż i z tym różnie bywa, natomiast aby bić się z tymi czołowymi – a takich punktów zespół też potrzebuje. Potrzeba nie tylko pomysłu czy wiary w ten pomysł, ale także wyżej wspomnianych cech. Tak jak Pan wspomniał, w tamtej rundzie początek był niemrawy – chociaż ja uważam, że dopiero mecz z Tarnovią był pewnego rodzaju przełamaniem. Jeśli w tej rundzie dopiero zespół na Tarnovie się obudzi to już może być zdecydowanie za późno – stad też uznałem, że dla zespołu będzie lepiej, jeśli przyjdzie ktoś komu wszyscy zaufają i kto będzie w stanie przekonać cały zespół do realizacji obranej strategii, jakakolwiek ta strategia nie będzie – stąd też taka decyzja. 

Z naszych źródeł oraz opinii wiemy, że zaangażowanie oraz wola walki to ostatni aspekt, do którego w Pana przypadku można się przyczepić. Domniemamy, że wszystko co związane z całą sytuacją, o odejściu z klubu, nie ma zbyt wiele związanego ze sportem. Jeśli jesteśmy w błędzie, prosimy o korektę...

[A.W.] No właśnie nie. Jest to typowo decyzja związana z aspektami sportowymi, nawet nazwałbym to sportowo-mentalnymi – bo tutaj uważam, że tkwią największe rezerwy, w kontekście realizacji wyników. Tak jak powiedziałem wcześniej, uważam, że zespół potrzebuje wstrząsu oraz kogoś komu w całości zaufa w realizacji obranej drogi – bez względu na to, gdzie ta droga zaprowadzi. Uważam, że tutaj leżał największy problem i to właśnie w pierwszej kolejności trzeba zmienić. Nie chciałbym też, aby to zabrzmiało jako zrzucanie winy na zawodników, bo tak to nie działa. Ci co mnie znają wiedzą, że analizę sytuacji zawsze zaczynam od siebie i to w sobie zawsze upatruje możliwości do zmian oraz podejmowania innych działań i realizacji innych założeń. Taka już robota trenera, że pewne decyzje, często trudne, należy podejmować, a weryfikacją tychże decyzji jest wynik, na który często składają się czynniki, na które nie ma się wpływu. W tym wypadku tych wyników jednak zabrakło stąd potrzeba zmian. Natomiast tez nie może być tak, że większość decyzji, działań trafia na grunt, który „przeżuje i wypluje” dopatrując się za każdym razem, że „zupa była zasłona”. Oczywiście to też nie jest tak, że wsadzam tutaj wszystkich do jednego koszyka, bo w tym zespole oraz klubie spotkałem wspaniałych ludzi i dobrych zawodników, od których miałem przyjemność przez te kilka miesięcy uczyć się i czerpać wiele dobrego. Sporty zespołowe cechują się jednak tym, że cały zespół musi patrzeć w jednym kierunku i cały zespół oraz cały klub musi działać jak jedno ciało. Tutaj, wg mnie, niestety tego zabrakło. Przyznam szczerze, że do pewnego momentu mnie to nawet motywowało do pracy – ta chęć pokazania, że da się „pomimo”. Pewnie, że chciałbym mieć do dyspozycji wiele rzeczy, których nie miałem, jednak przychodząc tutaj w lipcu wiedziałem dokładnie na co musze być przygotowany, więc na płaszczyźnie współpracy z Prezesem absolutnie nie narzekam, a wręcz przeciwnie Prezes Gawron nauczył mnie czegoś czego nigdy nie potrafiłem robić – dystansu oraz umiejętności radzenia sobie „wbrew”. Uważałem, że dzięki pracowitości uda się pokazać ludziom, którędy przebiega „droga”, jaką trzeba podążać. Niestety często ta pracowitość obracała się przeciwko i często musiałem słuchać głosów jak to w klubie „każdy musi się dostosować do Wójcika”, co doprowadzało do stanu… „nie wiadomo czy śmiać się czy płakać”. To w tym miejscu nadmienię, że praktycznie wrzesień – październik w ubiegłej rundzie, lwia część treningów przeprowadzana była na połówce boiska, a w zimie dostęp do wymiarowego boiska ograniczył się do rozgrywania sparingów – reszta treningów to Orlik. I nie chodzi o to, żebym narzekał, bo tak jak powiedziałem, z wielu rzeczy zdawałem sobie sprawę i na wiele rzeczy byłem przygotowany – jednak, jeśli podejmowana działania obracały się przeciwko, no to zaczęło mi to również dawać do myślenia.  Jednak tak jak już wcześniej Panu powiedziałem – główna przyczyna rezygnacji, leży w wdzianej przeze mnie potrzebie wstrząsu zespołem. Funkcjonowanie i organizacja klubu to były rzeczy, które napędzały mnie do jeszcze cięższej pracy i chęci bycia „wbrew”. 

Wracając do spraw przyziemnych i czysto sportowych, musimy zapytać o trenerskie odczucia. Jak oceni trener, swoją debiutancką przygodę na poziomie IV-ligi? Czy jest coś co zmieniłby trener w przygotowaniach, podejściu, a może w doborze zawodników?

[A.W.] Nie podchodziłbym do tego w kategorii „debiutu” bo wcześniej miałem okazje pracować w III lidze, nawet przez chwile jako pierwszy trener, wiec jakiegoś wielkiego wrażenia czwarta liga na mnie nie zrobiła, ale to też wynika z prostej przyczyny – dla mnie nieważne czy to jest B-klasa czy Ekstraklasa po prostu należy wykonywać zawód trenera z powołaniem, a nie obowiązkiem, wiec wszędzie, gdzie jestem staram się pracować na 100% możliwości i poziom ligi jest dla mnie bez znaczenia.

Co do oceny to trzeba sobie powiedzieć szczerze, że nie najlepiej oceniam tę przygodę - nie udało mi się przekonać zespołu do swojej wizji, zostawiam zespół na miejscu spadkowym -wiec ta ocena nie może być pozytywna.  Z drugiej strony poznałem wielu wspaniałych, wartościowych ludzi oraz bardzo dobrych zawodników, dzięki którym bardzo rozwinąłem niektóre swoje umiejętności (nawet robienia herbaty 😊) i z tego miejsca pragnę im gorąco podziękować – Ci, którzy to przeczytają będą doskonale wiedzieć o kogo chodzi. Czy coś bym zmienił?? Hmm, na pewno na niektóre sprawy nie miałem za bardzo wpływu, takie właśnie jak dostępność pełnowymiarowych, dobrych boisk czy możliwości finansowe klubu, ale tak jak powiedziałem wcześniej – wiedziałem na co się pisze i starałem się podchodzić do każdej sprawy na zasadzie „co mam, a nie czego nie mam”. Na pewno zabrakło swego rodzaju konsekwencji w próbie realizacji swojej wizji gry – ale być może wiązałoby się to z decyzjami personalnymi, które mogłyby się odbić na funkcjonowaniu całości lub mocno ograniczyć i tak ograniczone zasoby ludzkie zespołu. Dobór zawodników?  Tak jak powiedziałem, działaliśmy w ramach określonego budżetu – jak na możliwości czwarto ligowe skromnego budżetu, więc i tak zastanawiałem się czasem jakim „cudem” udało się przekonać niektórych ludzi do grania w tym klubie, patrząc na to jakimi finansami „kusiła” konkurencja. Na pewno na wiele rzeczy nie mogliśmy sobie pozwolić, ale tak jak powiedziałem wcześniej – widziałem na co się pisze wiec nie narzekam, a cieszyłem się z takich jakich miałem, próbując ich rozwijać. Na pewno chciałem więcej szans dawać dobrym ludziom z niższych, okolicznych lig – takich na przykład jak Jarek Stańczyk, młodym którzy potrzebują aby ktoś w nich uwierzył jak np. Marek czy Rajczyk lub ludziom, którzy zostali niedocenieni w innych miejscach ale maja na tyle umiejętności i ambicji aby chcieć udowodnić, że są bardzo wartościowi jak Malisz , Kogut czy Nowy. Czasem jednak na prace wg takiego modelu potrzebny jest czas, a jak wiemy ten sezon czwarto ligowy jest mocno specyficzny wiec pewne „modele” trzeba było schować do szafy i działać doraźnie. Z drugiej strony często rozmawiając z zawodnikami innych klubów, jak słyszałem o oczekiwaniach lub powodach, dlaczego „nie” to….tak jak mówiłem, cieszyłem się z tych co są.  Z perspektywy tych kilku dni samoanalizy myślę, że konsekwencja i odwaga decyzyjna – to coś co bym zmienił na pewno, przynajmniej wiedział bym, że „przegrywam” wg swoich zasad a nie dostosowując się „pozornego spokoju”, który w sumie i tak obracał się przeciwko. 

 Jako jeden z nielicznych klubów, Metal posiadał dostęp do urządzeń GPS służący do pomiarów prędkości oraz innych wartości, pokonywanych przez zawodników. Tutaj nasuwa się pytanie, w jakim stopniu pomaga trenerowi taki postęp technologii oraz czy dzięki tej technice, trener „wie” o wiele więcej o zawodnikach, (jak przykładają się do zajęć, ile dają z siebie na treningach/meczach)

[A.W.] Wg mnie jest to bezcenne źródło informacji, na bardzo wielu płaszczyznach, których myślę, że spokojnie powstałby książka lub przynajmniej praca magisterska 😊 W jaki stopniu pomogą? To tak w dużym skrócie wypunktuje: 

Udowodniłem sam sobie, że bieganie tzw. „tlenówek” czy tzw. długich biegów wyizolowanych jest, szczególnie na tym poziomie totalna strata czasu.  Na tym poziomie niektórzy zawodnicy spokojnie biegają po 11 -12 km dystansu całkowitego (rekord miałem bodajże 13km jednego zawodnika w jednym meczu) co tylko pokazuje kierunek, gdzie należy przesuwać „granice” zawodników i do jakich wysiłków trzeba adoptować zespół. 

Analiza danych po treningu pozwala określić w jakim stopniu zrealizowało się cel motoryczny treningu czy środki dobrane były właściwie do celu motorycznego danej jednostki treningowej. 

Konstrukcja gier – a raczej przestrzeni do gier- jak to zrobić, aby zrealizować cel taktyczny i motoryczny – wiadomo, że na tym poziomie są różne uwarunkowania i często jesteśmy zamknięci w Orliku lub mamy zmienna ilość zawodników na treningu jednak z przebiegu czasu udało się wypracować pewne przestrzenie (ilość metrów kwadratowych na zawodnika) lub zasady (ustawienie bandowych wg określonych zasad), które są pomocne w celu realizacji celów motorycznych gry treningowej 

Samym bieganiem meczu nie wygrasz, ale bez szybkiego biegania jest ciężko 😊 

Zaangażowanie w trening? No tak czasem zwracałem na to uwagę, bo np. jeśli mamy wyizolowane ćwiczenie szybkości 4x15 metrów i zawodnikowi wychodzi na urządzeniu 10 metrów sprintu w całym treningu no to szukam przyczyn i często usprawiedliwiałem to zmęczeniem całym dniem w pracy itd. Jednak czego nie zrobisz w treningu nie zrobisz tez w meczu…

Tak naprawdę to system GPS  służy lub powinien służyć  do indywidualizacji pracy treningowej czyli np. masz podgląd online na trening, kończysz trening i któryś zawodnik nie zrealizował celu jakim był odpowiedni metraż biegu szybkiego , zostaje po treningi i uzupełnia trening – niestety aby to zrealizować potrzebne jest więcej osób w sztabie , w poprzednim klubie zacząłem się wspólnie z asystentka uczyć się tego  – tutaj zabrakło mi kogoś takiego – wiec zaniechałem tego, skupiając się tylko na analizie po treningowej 

Ponadto żadnym treningiem, ani zadym środkiem treningowym Trenerzy nie są w stanie „zmusić” zawodnika do mobilności, jeśli ten ma naturę „człapacza” co oznacza, że w dużej mierze tzw. „motoryka” co ja nazywam mobilnością wynika z głowy i nastawienia zawodnika. 

 No tutaj tych wniosków mógłbym naprawdę bardzo wiele przedstawiać i to jest bardzo obszerny temat. Natomiast główny jest taki: zdolności do szybkiego biegania oraz do szybkiego zdobywania przestrzeni z piłka powinny współgrać ze sobą: jeśli będziesz biegał dużo szybko, ale bez sensu lub w fazie negatywnej – może być ciężko wygrywać mecze. Jeśli będziesz dobrze operował piłka, ale bez wbiegnięć i zdobywania przestrzeni za plecami przeciwnika to też będzie ciężko o korzystny rezultat.. Wiadomo, w pewnych meczach uda się „prześlizgnąć” ale dominująca zasada było: im więcej szybkich biegów tym korzystniejszy rezultat. Przypadek? 😊 

 Jakie plany na ten moment ma trener Andrzej Wójcik? Chwila odpoczynku, reset przed kolejnym wyzwaniem, czy może jednak wręcz przeciwnie, od razu nowe „wyzwanie”, aby być dalej „pod prądem”?

[A.W.] Na pewno pasowałby się wyspać w końcu 😊, a tak poważnie to nie mam jakiś planów związanych z nowym „wyzwaniem”. Pracuje także dla KSZO Ostrowiec – bardziej w formie zdalnej - jednak teraz pewnie tych obowiązków przybędzie, co zrozumiałe.  Na pewno będzie też czas na autoanalizę dotychczasowej pracy oraz samorozwój na płaszczyźnie szkoleniowej – może staż zagraniczny? Zobaczymy.  Na pewno jednak chciałbym się lepiej zająć trenowaniem i dbaniem o tych, którzy są w moim życiu najważniejsi, czyli dzieci oraz Żonę. 😊

Dziękujemy za miłą rozmowę i życzymy sukcesów podczas dalszej kariery!

Komentarze

  • 8 miesiące temu slawomir

    a nowy trener chyba bez uprawnien ,co bedzie jak zwerefikuje mzpn ?

  • 8 miesiące temu radek

    to po co sa licencje ,smiechu warte

  • 3 miesiące temu radek

    ten nowy chlop doprowadza do ruiny zespol metalu skad oni tego chlopa znalezli to jakis wynalazek.