20-08-2022 09:39
Bezbarwna Unia tłem dla Stali Stalowa Wola. Nagana dla arbitrów.
Podobne tematy:

W ramach spotkania 3 kolejki 3 ligi grupy IV tarnowska Unia podejmowała na własnym stadionie Stal Stalową Wolę. Drugi sezon po awansie okazuje się być przynajmniej na razie bardzo trudny dla Tarnowian. Zostali oni bowiem zmuszeni z powodu konfliktu ze spółką żużlową do przenosin na stadion TOSIR w Tarnowie, gdzie na znacznie mniejszym boisku, niż w Tarnowie -  Mościcach rozgrywają swoje mecze w roli gospodarza.

Wracając do samego spotkania, do Tarnowa przyjechała drużyna, która w tamtym sezonie miała awansować do 2 ligi, Stal Stalowa Wola. Co prawda faworytem tego meczu byli właśnie goście, ale wydawało się, że gracze Unii postawią znacznie trudniejsze warunki ekipie z Podkarpacia.

Wydawało się, że będzie to znacznie lepszy mecz dla Unii. Tarnowianie już w pierwszej minucie przeprowadzili groźną akcję prawą stroną boiska, ale mimo przewagi w polu karnym dośrodkowanie jednego z graczy Unii było słabe i niebezpieczeństwo zostało zażegnane... i to właściwie był koniec dobrej gry Unii. W kolejnych minutach coraz większą przewagę osiągała Stal i już w 7 minucie to goście mogli objąć prowadzenie. Dośrodkowanie z rzutu wolnego Kowalskiego trafiło na głowę Filipchuka, a jeszcze po drodze z piłką minął się filigranowy bramkarz Unii, Zagórowski, ale Ukrainiec nie trafił w światło bramki. Już minutę później jeszcze lepszą szansę mieli goście, ale kapitalnie w sytuacji "sam na sam" obronił Zagórowski. O ile młody bramkarz Unii w kilku sytuacjach popisał się fantastycznymi paradami, o tyle kilka razy także się pomylił i tylko dzięki szczęściu Unia nie straciła bramki z jego winy. Tak było właśnie w 11 minucie. Stal po faulu miała rzut wolny z prawej strony boiska. Dośrodkowanie Kowalskiego w światło bramki i Zagórowski znowu minął się z piłką, ale ta trafiła tylko w słupek bramki Unii.

Pierwsze 15 minut to spora przewaga Stali. Piłkarze Unii lekko przebudzili się w 18 minucie, w końcu przeprowadzając dobrą akcję. Adamski wyłożył piłkę na 10 -ty metr do Putina, którego strzał został jednak zablokowany, ale po chwili Putin odzyskał futbolówkę i bardzo dobre dośrodkował na głowę Węgrzyna, ten uderzył jednak niecelnie.

Niewykorzystana sytuacja szybko zemściła się na Unii. Już w 20 minucie po ogromnym zamieszaniu w polu karnym Duda z 5-ciu metrów wpakował piłkę do siatki. Po tej bramce gra znacznie się uspokoiła. Stal zadowoliła się 1-bramkową przewagą, a Unii grała nieporadnie. Szczególnie rozegranie od bramki, oraz obrona wyglądały fatalnie. Gracze Stali raz za razem wychodzili pressingiem, z którym fatalnie radziła sobie obrona Unii. Podobnie było gdy to Stal atakowała, a obrońcy Unii dosłownie nie wiedzieli co się dzieje, a kilku piłkarzy Stali po prostu "wkręcało" ich w ziemię. Taki stan nudnej, bezbarwnej gry z obu stron utrzymywał się aż do ostatniej akcji przed przerwą. Gdy wydawało się, że już nic ciekawego nas nie czeka Putin świetnie zszedł na lewo i dośrodkował do Adamskiego, któremu z najbliższej odległości wystarczyło dołożyć nogę, Adamski jednak fatalnie pudłował, a sędzia zagwizdał po raz ostatni w tej połowie.

Tutaj należy się na chwilę zatrzymać, by skomentować pracę arbitra tego spotkania. O ile w pierwszej połowie Pan Adam Jamka i jego asystenci, Grzegorz Olejarczyk oraz Krzysztof Wiśniewski nie popełnili błędów, o tyle druga połówka była fatalna w ich wykonaniu. Stal, która była piłkarsko lepsza wcale tego spotkania wygrać nie musiała, ale nie uprzedzajmy faktów. Tuż po przerwie za Dubasa i Adamskiego na boisku zameldowali się Sojda i Bis. Szczególnie wejście tego pierwszego znacznie ożywiło poczynania Unii. Tuż po przerwie Unia miała dwie naprawdę świetne szanse na wyrównanie. Najpierw po dwójkowej akcji Putin - Sojda, ten drugi stanął oko w oko z bramkarzem, ale najpierw przegrał ten pojedynek, a później kiedy miał przed sobą pustą bramkę, był faulowany przez bramkarza gości, co potwierdzają powtórki wideo. Tutaj po raz pierwszy pomylił się pan arbiter. Po chwili Putin mógł zdobyć bramkę, ale znów lepszy okazał się Mikołaj Smyłek. Przez kilka minut wydawało się, że to Unia przejmie kontrolę nad spotkaniem, jednak taki stan trwał tylko kilka minut. Już w 54 minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Kucharczyk zgrał piłkę do Dudy i gdy wydawało się, że kapitan zielono - czarnych sięgnie po dublet, tylko w sobie znany sposób Zagórowski kapitalną robinsodą sparował piłkę na rzut rożny! Gra była jednak znacznie bardziej wyrównana niż w 1 połowie. Unia poczuła krew i próbowała wyrównać. Całe widowisko zepsuł jednak znowu pan arbiter do spółki z bocznymi. W 76 minucie ewidentnie faulowany na prawej stronie boiska był jeden z graczy Unii, a niecałe metr(!) od całego starcia stał sędzia boczny, który nie zareagował. Zamiast rzutu wolnego dla Jaskółek, mieliśmy kontrę i po dośrodkowaniu z prawej stronie ręką piłkę zagrał Sierczyński. Jako że zawodnik Unii miał już na koncie żółtą kartkę, otrzymując drugą wyleciał z boiska. Kowalski uderzył z karnego nie do obrony, a mecz nam się zamknął, bowiem Unia grając w 10-tke oraz przegrywając 0:2, nie miała już szans na odrobienie strat.

Jedno jest pewne, gra Tarnowian jest do znacznej poprawy, ale trio sędziowskie zasłużyło po tym spotkaniu na ocenę mierną.

UNIA TARNÓW – STAL STALOWA WOLA 0:2 (0:1)

0-1 Duda (20), 0-2 Kowalski (79 – rzut karny)

UNIA: Zagórowski – Sierczyński, Kajpust, Węgrzyn – Dubas (46 Biś), Orlik, Putin (81 Wardzała), Łazarz – Mida (68 Rachfał), Palonek (68 Biały), Adamski (44 Sojda).

STAL: Smyłek – Kowalski, Hudzik, Kucharczyk, Olszewski (68 Kitliński) – Marut, Soszyński, Duda (68 Stelmach), Myszoląg (52 Ziarko) – Filipiuk (60 Iwao), Szuszkiewicz.

Sędziował Adam Jamka (Kraków). Żółte kartki: Kajpust, Sierczyński – Kowalski, Hudzik. Czerwona kartka Sierczyński (78. minuta, druga żółta).

XYZ
Komentarze