08-03-2021 11:34
KS Rzuchowa - beniaminek utrzyma się na szczycie?

Dla KS Rzuchowa ten sezon był debiutanckim na poziomie ligi okręgowej. Wcześniej drużyna pełętała się po boiskach B-klasowych i A-klasowych. Tymczasem okazało się, że w sezon 2020/2021 Rzuchowa weszła „z buta”, czując się jak u siebie wśród ekip bardziej obytych z tym poziomem rozgrywek.

 

KS Rzuchowa od początku imponowała ofensywną grą i po 3 meczach miała na koncie 10 strzelonych bramek oraz 7 punktów na koncie. Na tym ułańska fantazja się nie zakończyła, choć w kolejnych 3 meczach przegrali dwukrotnie. Między porażkami z Dąbrovią i Dunajcem Zakliczyn było przecież kosmiczne spotkanie z Dunajcem Zbylitowska Góra, po którym krażyły memy o superbohaterach w osobach Andrzeja Krakowskiego – najlepszego strzelca KS Rzuchowa oraz jego vis a vis z Dunajca – Mateusza Bibro.

Ostatecznie KS Rzuchowa skończyła rundę jesienną w czołówce tabeli – na 4 miejscu. Piłkarze pod batutą trenera Reszczyńskiego zdobyli 30 punktów, strzelili 48 bramek (drugi wynik w lidze) oraz stracili 36 bramek (9 wynik w lidze). Najskuteczniejszym strzelcem oczywiście Andrzej Krakowski, który piorunujący miał zwłaszcza początek sezonu. Napastnik Rzuchowej zdobył 14 goli.

Najlepszy mecz? Chyba ten wspomniany wyżej, z Dunajcem Zbylitowska Góra. Genialna forma napastników, cios za cios, bramka za bramkę, by dopiero w końcówce zapewnić sobie zwycięstwo. Najgorszy mecz? Mecz z Wisłą Szczucin, awaryjnie rozgrywany w Szczucinie ze względu na zły stan boiska w Rzuchowej. Porażka 2-6 w spotkaniu, w którym nic nie działo się dobrze.

Plany na wiosnę? Cóż, Rzuchowa będzie niewiadomą. Teraz już nie są nieznajomym nikomu beniaminkiem, tylko czołową drużyną ligi, więc zmieni się nastawienie i podejście rywali. Po drugie po kilku latach ze stanowiska ustąpił trener Reszczyński. Decyzja podjęta została jeszcze w trakcie rundy jesiennej, jednak z oficjalnym jej ogłoszeniem klub wstrzymał się do zakończenia rozgrywek. Nowym trenerem został Robert Dziubak. Po trzecie zabraknie najlepszego strzelca i jedną z gwiazd ligi, czyli Andrzeja Krakowskiego, który z powodu wyjazdu zawiesza granie w piłkę. Niewiele wskazuje na to, że będzie lepiej, mało co wskazuje na utrzymanie statusu quo, natomiast niewiadome są na każdym kroku.

Na kilka pytań odpowiedział nam Mateusz Orłowski:

Mateusz, jesteś czołowym kartkowiczem w całej lidze, a w drużynie toczysz o miano „największego brutala” z Przemkiem Krawcem. Skąd się biorą te kartki u Ciebie?

U mnie wszystkiego po trochę. Uwielbiam ostrą grę, żeby pokazać przeciwnikowi, że nie będzie miał lekko w mojej strefie, ale również czasami mam za dużo do powiedzenia sędziom. Przemek ostro gra, więc do końca rundy mam nadzieję, że będziemy toczyć wyrównany pojedynek i że klub przez nas nie zbankrutuje (śmiech).

Mając takiego napastnika jak Andrzej chyba czuliście się komfortowo w przodzie. Co możesz o nim powiedzieć jako kolega z zespołu?

Jestem w klubie 2 lata i cały czas zadaję sobie pytanie, jak chłopak, który zaczął grać w piłkę tak późno, potrafi czuć taki luz na boisku. Były już trener Reszczyński dawał mu bardzo dużo swobody w grze ofensywnej, więc miał dużo przestrzeni do pokazania swoich umiejętności. Jego drybling, przyspieszenie i spokój przy wykańczaniu akcji to poziom bardzo wysoki jak na ligę okręgową i bardzo bym chciał go zobaczyć w wyższej lidze. Czekamy i liczymy gorąco na jego jak najszybszy powrót.

Oficjalnie klub nie chwali się żadnymi wzmocnieniami, czy mamy rozumieć, że Rzuchowa będzie grała tymi samymi zawodnikami?

Przyszło kilku nowych chłopaków do drużyny, ale niech nasz skład pozostanie tajemnicą dla rywali.

Ksywka „Atmosferowicz” nie wzięła się znikąd?

Ogólnie u nas w drużynie mam wrażenie, że wszystko opiera się na atmosferze. Dzień przed meczem omawiamy go przy piwku, a na drugi dzień na boisku jeden walczy za drugiego.

 

Porozmawialiśmy też Mateuszem Reszczyńskim, trenerem KS Rzuchowa w rundzie jesiennej:

Trenerze, pierwsza zima od dawna, w trakcie której nie musiał Pan myśleć, w jaki sposób przygotować drużynę do rundy wiosennej. Przypomnijmy, że po rundzie jesiennej klub poinformował, że rezygnuje Pan z funkcji ze względu na sprawy zawodowe. Ma Pan czas w ogóle myśleć o tym?

W treningu jestem z pierwszą drużyną cały czas, niestety nie na tyle, na ile bym chciał. Trener Dziubak zaaplikował drużynie 3 jednostki treningowe w tygodniu plus 4 sparing. W sparingach zagrałem tylko w dwóch, a na treningach starałem się być przynajmniej raz w tygodniu. Jak nie mogłem to trenowałem indywidualnie. Więc trochę mimo wszystko jestem z drużyną. Jeśli będę miał możliwość bycia na meczu, to zawsze będę chciał pomóc chłopakom.

Bez kompleksów weszliście z A klasy do Ligi Okręgowej, rozstawiając po kątach bardziej doświadczone ekipy i, co ważniejsze, trzymając poziom przez całą rundę. Jaki jest sekret tej dobrej formy?

Ja wcale nie byłem tym zaskoczony, wiedziałem że na Okręgówkę posiadamy naprawdę dużą jakość. Były mecze w A klasie, które przechodziliśmy spacerkiem. Przede wszystkim chciałem utrzymać tę pewność siebie w drużynie, żeby nie wejść w nową ligę z jakimiś kompleksami, tylko od razu brać to, co nasze.

Mamy wrażenie, że w delikatny sposób przyczyniliśmy się do zmiany stylu gry KS Rzuchowa. Półżartem, ale Andrzej Krakowski szybko zaczął przyciągać uwagę rywali, którzy od pewnego momentu często go podwajali, a nieraz potrajali. Mamy rację?

Andrzej ze mną był od początku mojej pracy w Rzuchowej, czyli od dna B klasy. Wiedziałem od początku na co go stać i taką Okręgówkę to też może wciągnąć nosem. Z biegiem rundy u Andrzeja przyszedł spory problem ze zdrowiem(schodzący paznokieć i problemy z plecami), dlatego nie był później już sobą. Jestem pewny, że gdyby nie to, to dalej utrzymałby taką wysoką formę, bo jest to naprawdę ciężko pracujący nad sobą chłopak.

W ogóle ten szum wokół Rzuchowej utrzymywał się ciągle na wysokim poziomie. Dużo Was w social mediach. Nie przeszkadzało to w utrzymaniu koncentracji u chłopaków?

Naprawdę to pewnym momencie świetnie wyglądało. Z sukcesem drużyny przyszło duże zainteresowanie, utworzenie grup młodzieżowych od Skrzata do Młodzika, powstała drużyna juniorów, o których tak ciężko dziś. Myślę że chłopaków to motywowało do jeszcze cięższego wysiłku, bo widzieli, że ich ciężka robota (granie) nie idzie na marne, tylko pozwala krok po kroku się rozwijać klubowi. Miejmy nadzieję że ciągłość zostanie zachowana, a osoby, które pomagają, nadal będą w klubie.

Osobny temat to kibice – u Was zawsze liczni i głośni. Ich obecność na pewno ułatwia granie?

To prawda. Myślę że po najbardziej zagorzałych kibicach z Tarnowa (Unia, Tarnovia) to później właśnie my możemy pochwalić się najbardziej zagorzałą grupa kibiców. Nawet wtedy, gdy to już nie było możliwe (obostrzenia), to stali za siatką i wspierali nas. To mega miłe, bo wiesz, że twój wysiłek nie idzie na marne i cieszy miejscową społeczność.

Wiemy, że wyróżnił się Andrzej Krakowski ze względu na wiele strzelonych goli, ale spytalibyśmy Pana o mniej oczywistego kandydata do wyróżnienia. Kto by to był w Rzuchowej?

Oj...trudne pytanie. Na szybkiego bym odpowiedział pomidor, ale.... Ja sam nigdy nie miałem talentu piłkarskiego i zawsze musiałem wszystkich gonić i zapier.... Ciężka pracą... Więc najbardziej lubię takich ludzi, co dają z siebie maksa na treningach i robią w oczach progres. Wskazałby dwóch młodzieżowców Kocik(kuzyn Krakowskiegio) i Bajorek.

Na koniec, mimo, że nie jest Pan już trenerem, ale proponujemy zabawę. Gdyby mógł Pan ściągnąć do Rzuchowej 3 dowolnych zawodników z innych drużyn występujących w Okręgówce, byliby to….

Nie ściagałbym nikogo z Okręgówki przede wszystkim w zimie, bo wszyscy wiedzą że koszty są spore po niedawnych zmianach w regulaminie. Szukałbym raczej w B Klasie i w A klasie, bo biega tam też sporo zdolnych ludzi. A jeśli bym miał powiedzieć, kto mi zaimponował najbardziej na przestrzeni całej rundy, to Paweł Kafel. To jest Piłkarz przez duże "P" w tej lidze.

GA
Komentarze

  • 7 miesiące temu Garry

    "Myślę że po najbardziej zagorzałych kibicach z Tarnowa (Unia, Tarnovia) to później właśnie my możemy pochwalić się najbardziej zagorzałą grupa kibiców.". No to Pan trener nie widział jeszcze widocznie kibiców z Rzepiennika Strzyżewskiego. Moim skromnym zdaniem biją na głowę tych z Rzuchowej i potwierdzą to chyba kibice innych drużyn z A-klasy, z którymi się mierzyli ;)

  • 7 miesiące temu M3ss

    Z całym szacunkiem Garry, ale miałem okazje być na meczy Zgłobice vs Rzepiennik w rundzie jesiennej. Jeśli tak wygląda doping czerwono czarnych to lepiej żeby kibice siedzieli w ciszy... Kilka okrzyków o Rzepienniku a później niemal do końca meczu wyzywanie/wyklinanie Tarnovi i wielbienie Unii Tarnów razem z kilkoma nietrzeźwymi „kibicami” Zgłobic. Żenada w trakcie której sporo ludzi opuściło mecz. Nie widziałem kibiców Rzepiennika „u siebie”. Mam nadzieje ze chociaż tam trzymają poziom. Pozdrawiam :)

  • 7 miesiące temu Garry do M3ss

    Ja byłem kilka razy na meczu Rzepiennika przed pandemią. 300-400, a zdarzyło się nawet 500 osób na meczu (A-klasy!). Dla mnie to fenomen i jeżeli pandemia tego nie zniszczy, to jest to naprawdę "zjawisko" w regionie. Tam na mecze przychodzą całe rodziny z dziećmi. Klub organizuje gry, zabawy, konkursy, wate cukrową, dmuchańce, czy popcorn dla najmłodszych. Gra muzyka, itp. Uważam, że pod względem oprawy meczowej, to wzór dla innych klubów z tak niskich lig. Chciałbym, aby tak działał klub w mojej miejscowości, jednak obawiam się, że to niemożliwe. w Rzepienniku widać mega dużo włożonej pracy i wysiłku, ale zbierają tego owoce.

  • 7 miesiące temu Kibic

    Bylem na wspomnianym meczu w Zgłobicach I powiem tak Panowie z Rzepiennika troszke skromnosci bo słabo to wyglądało.( jak pisał kolega kilku małolatów troche pokrzyczało I tyle ) Odnosze wrażenie ze za chwile Rzepiennik wyskoczy z lodówki najlepsi: zawodnicy ,działacze, kibice!

  • 7 miesiące temu Kibic KSRS

    "Kilku małolatów" heheheheheh. Żeby przynajmniej jeden klub w niższych ligach miał tak liczną grupę wyjazdową, jak Rzepiennik, to oprawa meczów i atmosfera wyglądałaby zupełnie inaczej, a nie zwykłe pikniki dla 20-30 osób. Zresztą, po co o tym pisać. Każdy to widzi, a rywalom ściska z żalu pośladki.

  • 7 miesiące temu MATA

    Cel dla drużyny określony został przed sezonem. Utrzymanie w okręgówce. Dobrze zagrana jesień pozwoli ten cel zrealizować. Długofalowym celem działalności klubu jest kształcenie sportowe i wychowanie dzieci i młodzieży. Amatorska piłka to dobra zabawa w sportowym duchu. Cieszy, że trener Reszczyński dalej pracuje w naszym klubie z młodzieżą. Może Andrzej Krakowski wróci do KS-u Rzuchowa po przygodzie w Bundeslidze :) Jeżeli chodzi o kibicowanie to staramy się aby było ukierunkowane na wsparcie naszych piłkarzy a nie na obrażanie innych, bo to przeczy idei walki fair play.

  • 7 miesiące temu Kibic KSRS

    W takim razie zapraszamy już po pandemii na jakiś mecz do Rzepiennika. Jeszcze nigdy nasi kibice nie krzyczeli obraźliwych haseł w stosunku do rywala, z którym akurat mierzy się drużyna na boisku. Widzę, że tutaj już jakieś legendy zaczynają krążyć.

  • 7 miesiące temu do MATA

    MATA skąd takie info ze celem tylko utrzymanie w okręgówce?